<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Prawdziwe Życie w Bogu – Toruń</title>
	<atom:link href="http://torun.vassula.pl/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://torun.vassula.pl</link>
	<description>Strona toruńskiej wspólnoty Prawdziwego Życia w Bogu</description>
	<lastBuildDate>Wed, 22 Feb 2012 13:24:29 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>Audiencja ogólna, 22 lutego 2012</title>
		<link>http://torun.vassula.pl/2012/audiencja-ogolna-22-lutego-2012/</link>
		<comments>http://torun.vassula.pl/2012/audiencja-ogolna-22-lutego-2012/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 22 Feb 2012 13:24:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nauczanie papieskie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://torun.vassula.pl/?p=487</guid>
		<description><![CDATA[Drodzy bracia i siostry, W obecnej katechezie chciałabym się pokrótce zatrzymać nad okresem Wielkiego Postu, rozpoczynającym się dziś liturgią Środy Popielcowej. Chodzi o drogę czterdziestu dni, która doprowadzi nas do Triduum Paschalnego, upamiętniającego mękę, śmierć i zmartwychwstanie Pana, centrum tajemnicy naszego zbawienia. W pierwszych wiekach życia Kościoła był to okres, w którym ci, którzy usłyszeli [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Drodzy bracia i siostry,</p>
<p>W obecnej katechezie chciałabym się pokrótce zatrzymać nad okresem Wielkiego Postu, rozpoczynającym się dziś liturgią Środy Popielcowej. Chodzi o drogę czterdziestu dni, która doprowadzi nas do Triduum Paschalnego, upamiętniającego mękę, śmierć i zmartwychwstanie Pana, centrum tajemnicy naszego zbawienia. W pierwszych wiekach życia Kościoła był to okres, w którym ci, którzy usłyszeli i przyjęli przepowiadanie Chrystusa rozpoczynali krok po kroku swą drogę wiary i nawrócenia, aby dojść do otrzymania sakramentu Chrztu. Chodziło o zbliżenie do Boga żywego i wprowadzenie w wiarę, dokonujące się stopniowo, poprzez przemianę wewnętrzną katechumenów, czyli tych, którzy pragnęli stać się chrześcijanami i w ten sposób być włączonymi w Chrystusa i w Kościół.<span id="more-487"></span></p>
<p>Stopniowo zachęcano także pokutujących a następnie wszystkich wiernych, aby przeżywali tę drogę odnowy duchowej i coraz bardziej upodobnili swoje życie do Chrystusa. Uczestnictwo całej wspólnoty w różnych etapach drogi wielkopostnej podkreśla ważny wymiar duchowości chrześcijańskiej: dzięki śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa możliwe jest odkupienie nie tylko niektórych, lecz wszystkich ludzi. Dlatego zarówno ci, którzy przebywali drogę wiary jako katechumeni, by otrzymać chrzest, jak i ci, którzy oddalili się od Boga i wspólnoty wiary, a starali się o pojednanie, oraz ci, którzy żyli wiarą w pełnej komunii z Kościołem wiedzieli, że okres poprzedzający Paschę jest czasem metanoi, to znaczy przemiany, pokuty; czasem określającym nasze ludzkie życie i całe nasze dzieje jako proces nawrócenia, który podejmuje się teraz, aby spotkać Pana na końcu czasów.</p>
<p>Kościół określa okres, w który wkroczyliśmy dzisiaj wyrażeniem, które stało się typowe w liturgii &#8211; Quadragesima – okres czterdziestu dni. Odwołując się wyraźnie do Pisma Świętego wprowadza nas ono w ten sposób w ściśle określony kontekst duchowy. Czterdzieści to liczba symboliczna, za pomocą której zarówno Stary jak i Nowy Testament przedstawiają szczególne chwile doświadczenia wiary Ludu Bożego. Jest to liczba wyrażająca czas oczekiwania, oczyszczenia, powrotu do Pana, świadomości, że Bóg jest wierny względem swoich obietnic. Nie jest to dokładny czas chronologiczny, wyznaczony upływem dni. Wskazuje raczej cierpliwą wytrwałość, długą próbę, czas wystarczający, by widzieć dzieła Boga, czas w którym trzeba zdecydować się na podjęcie swoich odpowiedzialności bez odkładania na później. Jest to czas dojrzałych decyzji. </p>
<p>Liczba czterdzieści pojawia się przede wszystkim w historii Noego. Ten człowiek sprawiedliwy, z powodu potopu przebywa czterdzieści dni i czterdzieści nocy w arce wraz z rodziną i zwierzętami, które Bóg nakazał mu zabrać ze sobą. Po potopie czeka przez kolejne czterdzieści dni, aby dotknąć stałego lądu ocalonego od zniszczenia (Rdz 7,4.12; 8,6). Następnie, kolejny etap &#8211; Mojżesz pozostaje na górze Synaj w obecności Pana przez czterdzieści nocy i czterdzieści dni, aby przyjąć Prawo. Pości przez cały ten czas (Wj 24,18). Przez czterdzieści lat naród żydowski zmierza z Egiptu do Ziemi Obiecanej. Jest to czas stosowny, aby doświadczyć wierności Boga: „Pamiętaj na wszystkie drogi, którymi cię prowadził Pan, Bóg twój, przez te czterdzieści lat&#8230; Nie zniszczyło się na tobie twoje odzienie ani twoja noga nie opuchła przez te czterdzieści lat” &#8211; mówi Mojżesz w Księdze Powtórzonego Prawa pod koniec tych czterdziestu lat migracji (Pwt 8,2.4). Przez czterdzieści lat Izrael pod władzą sędziów cieszy się pokojem (Sdz 3,11.30), ale po upływie tego czasu zaczyna zapominać o darach Boga i powraca do grzechu. Prorokowi Eliaszowi czterdzieści dni zajmuje osiągnięcie góry Horeb, gdzie spotyka Boga (1 Krl 19,8). Przez czterdzieści dni mieszkańcy Niniwy czynią pokutę, by uzyskać Boże przebaczenie (Rdz 3,4). Przez czterdzieści lat panowali także trzej pierwsi królowie Izraela: Saul (Dz 13, 21), Dawid (2 Sm 5, 4-5), Salomon (1 Krl 11, 41). Również psalmy zastanawiają się nad biblijnym znaczeniem tych czterdziestu lat, jak na przykład psalm 95, którego fragment słyszeliśmy na początku dzisiejszej audiencji: „Obyście usłyszeli dzisiaj głos Jego: Nie zatwardzajcie serc waszych jak w Meriba, jak na pustyni w dniu Massa, gdzie Mnie wasi przodkowie wystawiali na próbę i doświadczali Mię, choć dzieło moje widzieli. Tamto pokolenie budziło we Mnie wstręt przez lat czterdzieści, i powiedziałem: «Są oni ludem o sercu zbłąkanym i moich dróg nie znają»”(w. 7c-10).</p>
<p>W Nowym Testamencie Jezus, przed rozpoczęciem życia publicznego chroni się na pustyni na czterdzieści dni, nie jedząc ani nie pijąc (Mt 4,2): żywi się Słowem Bożym, którego używa jako oręż, by zwyciężyć diabła. Pokusy Jezusa przypominają te, jakie naród żydowski napotkał na pustyni, ale których nie potrafił przemóc. Przez czterdzieści dni Zmartwychwstały Chrystus naucza swoich uczniów zanim wstąpi do nieba i ześle Ducha Świętego (Dz 1,3). </p>
<p>Ta powtarzająca się liczbę czterdzieści opisuje kontekst duchowy nadal aktualny i ważny, a Kościół właśnie przez dni okresu wielkopostnego pragnie zachować jego trwałą wartość i uświadomić nam jego skuteczność. Celem chrześcijańskiej liturgii Wielkiego Postu jest sprzyjanie procesowi odnowy wewnętrznej, w świetle tego długiego doświadczenia biblijnego a nade wszystko, abyśmy nauczyli się naśladować Jezusa, który przez czterdzieści dni spędzonych na pustyni nauczył przezwyciężać pokusy Słowem Bożym. Czterdzieści lat pielgrzymowania Izraela na pustyni ukazuje dwuznaczne postawy i sytuacje. Z jednej strony są one okresem pierwszej miłości między Bogiem a Jego ludem, kiedy mówił On do jego serca, wskazując mu nieustannie drogę do przebycia. Jeśli tak można powiedzieć Bóg zamieszkał pośród Izraela, poprzedzał Go w obłoku lub w słupie ognia, troszczył się każdego dnia o jego strawę, sprawiając, że spadała manna czy też wypływała woda ze skały. Dlatego lata spędzone przez Izrael na pustyni można postrzegać jako czas, kiedy lud dokonywał szczególnego wyboru Boga i do Niego przylgnął – czas pierwszej miłości. Z drugiej strony Biblia ukazuje także inny obraz pielgrzymowania Izraela na pustyni: czas pokus i największych zagrożeń, kiedy Izrael szemrze przeciw Bogu i chciałby powrócić do pogaństwa, wznosząc sobie bożków, ponieważ odczuwa potrzebę czczenia Boga bliższego i bardziej namacalnego. Jest to więc także czas buntu przeciw Bogu Wielkiemu, niewidzialnemu.</p>
<p>Tę dwuznaczność cechującą Izrael na pustyni odnajdujemy ponownie w zadziwiający sposób w ziemskiej wędrówce Jezusa, oczywiście bez jakiegokolwiek kompromisu z grzechem. Po chrzcie pokuty w Jordanie, w którym przyjmuje na siebie los Sługi Pańskiego, który wyrzeka się siebie i żyje dla innych, staje między grzesznikami, by wziąć na siebie grzech świata, Jezus udaje się na pustynię, aby przebywać czterdzieści dni w głębokiej jedności z Ojcem, powtarzając w ten sposób dzieje Izraela i wszystkie wspomniane rytmy czterdziestu dni i czterdziestu lat. Ta dynamika jest stałą cechą ziemskiego życia Jezusa, który zawsze szuka chwil samotności, aby modlić się do Ojca i pozostawać w ścisłej i wyłącznej komunii z Nim, a następnie by powrócić między ludzi. Jednak w tym czasie „pustyni” oraz szczególnego spotkania z Ojcem, Jezus jest narażony na niebezpieczeństwo i jest atakowany przez pokusy i uwodzenie złego, który proponuje mu inną drogę mesjańską, daleką od Bożego planu, gdyż prowadzi ona przez władzę, sukces, panowanie, a nie poprzez całkowity dar na krzyżu. Alternatywną jest więc mesjanizm władzy, sukcesu albo mesjanizm miłości, daru z siebie. </p>
<p>Ta sytuacja dwuznaczności opisuje także kondycję Kościoła pielgrzymującego na „pustyni” świata i historii. W tej „pustyni” my, wierzący mamy z pewnością możliwość dokonania głębokiego doświadczenia Boga, umacniającego ducha, utwierdzającego wiarę, żywiącego nadzieję, ożywiającego miłość. Jest to doświadczenie, które czyni nas uczestnikami zwycięstwa Chrystusa nad grzechem i śmiercią poprzez ofiarę miłości na krzyżu. Ale „pustynia” jest także aspektem negatywnym otaczającej nas rzeczywistości: oschłość, ubóstwo słów życia i wartości, sekularyzm i kultura materialistyczna, które zamykają osobę w doczesnym horyzoncie egzystencji pozbawiając ją wszelkich odniesień do transcendencji. Jest to także środowisko, w którym niebo nad nami jest ciemne, ponieważ pokryte jest chmurami egoizmu, niezrozumienia i oszustwa. Pomimo to, także dla współczesnego Kościoła czas pustyni może przekształcić się w czas łaski, ponieważ mamy pewność, że Bóg może sprawić, aby nawet z najbardziej twardej skały wytrysła żywa woda, która gasi pragnienie i pokrzepia. </p>
<p>Drodzy bracia i siostry, w ciągu tych czterdziestu dni, które będą nas prowadziły do Paschy Zmartwychwstania możemy odnaleźć nową odwagę, aby cierpliwie i z wiarą przyjąć wszelką sytuację trudności, ucisku i próby, będąc świadomymi, że Pan sprawi, iż z ciemności wzejdzie nowy dzień. A jeśli będziemy wierni Jezusowi idąc za Nim drogą krzyża zostanie nam jakby dany na nowo jasny świat Boży, świat światła, prawdy i radości: będzie to nowy świt stworzony przez Boga samego. Wszystkim Wam życzę dobrej drogi Wielkiego Postu!</p>
<p>Tłum. st (KAI)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://torun.vassula.pl/2012/audiencja-ogolna-22-lutego-2012/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Orędzie Ojca Świętego Benedykta XVI na Wielki Post 2012 r.</title>
		<link>http://torun.vassula.pl/2012/oredzie-ojca-swietego-benedykta-xvi-na-wielki-post-2012-r/</link>
		<comments>http://torun.vassula.pl/2012/oredzie-ojca-swietego-benedykta-xvi-na-wielki-post-2012-r/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 22 Feb 2012 08:27:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nauczanie papieskie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://torun.vassula.pl/?p=483</guid>
		<description><![CDATA[«Troszczmy się o siebie wzajemnie, by się zachęcać do miłości i do dobrych uczynków» (Hbr 10, 24) Bracia i siostry! Wielki Post ponownie daje nam sposobność do refleksji nad tym, co stanowi centrum życia chrześcijańskiego – miłością. Jest to bowiem odpowiedni czas, abyśmy z pomocą Słowa Bożego i sakramentów odnowili naszą drogę wiary, zarówno osobistą, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="center"><strong>«<em>Troszczmy się o siebie wzajemnie,<br />
by się zachęcać do miłości i do dobrych uczynków</em>» (<em>Hbr</em> 10, 24)</strong></p>
<p><em>Bracia i siostry</em>!</p>
<p>Wielki Post ponownie daje nam sposobność do refleksji nad tym, co stanowi centrum życia chrześcijańskiego – miłością. Jest to bowiem odpowiedni czas, abyśmy z pomocą Słowa Bożego i sakramentów odnowili naszą drogę wiary, zarówno osobistą, jak i wspólnotową. Jest to droga pod znakiem modlitwy i dzielenia się, milczenia i postu, w oczekiwaniu na radość paschalną.</p>
<p>W tym roku chciałbym przedstawić parę myśli w świetle krótkiego tekstu biblijnego, zaczerpniętego z Listu do Hebrajczyków: «Troszczmy się o siebie wzajemnie, by się zachęcać do miłości i do dobrych uczynków» (10, 24).<span id="more-483"></span> To zdanie występuje w perykopie, w której natchniony pisarz zachęca do pokładania ufności w Jezusie Chrystusie jako Najwyższym Kapłanie, który wyjednał nam przebaczenie i dostęp do Boga. Owocem przyjęcia Chrystusa jest życie według trzech cnót teologalnych: należy przystępować do Pana «z sercem prawym, z <em>wiarą</em> pełną» (w. 22), by trwać niewzruszenie w <em>nadziei</em>, którą wyznajemy (por. 23), troszcząc się nieustannie wraz z braćmi o «<em>miłość</em> i dobre uczynki» (por. 24). Mówi się też, że dla umocnienia tej ewangelicznej postawy ważne jest, by uczestniczyć w spotkaniach liturgicznych i modlitewnych wspólnoty, mając na względzie cel eschatologiczny: pełną jedność w Bogu (por. w. 25). Skupię się na wersecie 24, który w paru słowach przekazuje cenną i zawsze aktualną naukę na temat trzech aspektów życia chrześcijańskiego; są nimi troska o bliźniego, wzajemność i osobista świętość.</p>
<p><strong>1. «<em>Troszczmy się</em>» – odpowiedzialność za brata</strong></p>
<p>Pierwszym elementem jest wezwanie do tego, by «się troszczyć» – występuje tu grecki czasownik <em>katanoein</em>, który oznacza: uważnie obserwować, być uważnym, przyglądać się w sposób świadomy, dostrzegać pewną rzeczywistość. Spotykamy go w Ewangelii, kiedy Jezus mówi uczniom, by «przypatrzyli się» ptakom na niebie, które Boża Opatrzność otacza gorliwą troską, choć się nie trudzą (por. Łk 12, 24), i zachęca, by «dostrzec», że mamy belkę we własnym oku, zanim zobaczymy drzazgę w oku brata (por. Łk 6, 41). Znajdujemy go również w innym fragmencie Listu do Hebrajczyków, jako zachętę, by «zwrócić uwagę na Jezusa» (por. 3, 1), Apostoła i Arcykapłana naszego wyznania. A zatem czasownik rozpoczynający wezwanie, o którym mówimy, zachęca, by patrzeć na drugiego człowieka, przede wszystkim na Jezusa, i by troszczyć się o siebie nawzajem, by nie okazywać dystansu, obojętności wobec losu braci. Tymczasem często dominuje postawa przeciwna: obojętność, brak zainteresowania, które rodzą się z egoizmu, maskowanego przez pozorne poszanowanie «sfery prywatnej». Także dzisiaj z mocą rozbrzmiewa głos Pana, który wzywa każdego z nas do troszczenia się o bliźniego. Także dzisiaj Bóg nas prosi, abyśmy byli «stróżami» naszych braci (por. Rdz 4, 9), abyśmy tworzyli relacje nacechowane wzajemną troskliwością, zabieganiem o <em>dobro</em> drugiego i o jego <em>pełne</em> dobro. Wielkie przykazanie miłości bliźniego nakazuje i apeluje, by mieć świadomość, że jest się odpowiedzialnym za tego, kto tak jak ja jest stworzeniem i dzieckiem Bożym: fakt, że jesteśmy braćmi w człowieczeństwie, a często także w wierze, winien nas skłaniać do dostrzegania w bliźnim prawdziwego <em>alter ego</em>, nieskończenie umiłowanego przez Pana. Jeżeli zaprawiamy się w tym braterskim patrzeniu, wówczas solidarność, sprawiedliwość, a także miłosierdzie i współczucie w naturalny sposób rodzą się w naszym sercu. Sługa Boży Paweł VI twierdził, że współczesny świat cierpi przede wszystkim z powodu braku braterstwa: «Ludzkość jest ciężko chora. Przyczyną tej choroby jest nie tylko zmniejszenie się zasobów naturalnych i ich chciwe zgromadzenie przez niewielu, ile raczej rozkład braterskiej więzi zarówno między ludźmi, jak i między narodami» (enc. <em>Populorum progressio</em> [26 marca 1967], n. 66).</p>
<p>Troska o bliźniego oznacza, że pragniemy jego czy jej dobra pod każdym względem: fizycznym, moralnym i duchowym. Wydaje się, że współczesna kultura przestała rozróżniać dobro i zło, tymczasem trzeba z mocą podkreślać, że dobro istnieje i zwycięża, ponieważ Bóg «jest dobry i czyni dobro» (por. Ps 119 [118], 68). Dobrem jest to, co rodzi, chroni i promuje życie, braterstwo i wspólnotę. Odpowiedzialność za bliźniego oznacza zatem pragnienie i czynienie dobra drugiego człowieka, z nadzieją, że i on otworzy się na logikę dobra; interesować się bratem znaczy otworzyć oczy na jego potrzeby. Pismo Święte ostrzega przed niebezpieczeństwem, jakim jest zatwardziałość serca, wywołana przez swego rodzaju «duchową znieczulicę», która czyni ślepymi na cierpienia drugiego człowieka. Ewangelista Łukasz przytacza dwie przypowieści Jezusa, ukazujące dwa przykłady takiej właśnie sytuacji, która może zapanować w sercu człowieka. W przypowieści o miłosiernym Samarytaninie kapłan i lewita obojętnie «przechodzą obok» człowieka napadniętego i obrabowanego przez zbójców (por. Łk 10, 30-32), natomiast w przypowieści o bogaczu człowiek opływający w dobra nie zwraca uwagi na ubogiego Łazarza, który umiera z głodu pod jego drzwiami (por. Łk 16, 19). W obydwu przypadkach mamy do czynienia z przeciwieństwem «troszczenia się», patrzenia z miłością i współczuciem. Co nie pozwala humanitarnie i z miłością patrzeć na brata? Często bogactwo materialne i dostatek, a także stawianie na pierwszym miejscu własnych interesów i własnych spraw. Nigdy nie powinniśmy być niezdolni do «miłosierdzia» nad cierpiącym człowiekiem; nigdy nie mogą tak bardzo pochłaniać nas nasze sprawy i nasze problemy, że nasze serce stanie się głuche na wołanie ubogiego. Natomiast właśnie pokora serca i własne doświadczenie cierpienia mogą wzbudzić we wnętrzu człowieka współczucie i empatię: «Sprawiedliwy zajmuje się sprawami ubogich, grzesznik nie ma [dla nich] zrozumienia» (Prz 29, 7). Tym samym zrozumiałe staje się błogosławieństwo «tych, którzy się smucą» (Mt 5, 4), to znaczy tych, którzy potrafią zapomnieć o sobie i wzruszyć się cierpieniem drugiego człowieka. Spotkanie z drugim i otwarcie serca na jego potrzeby są sposobnością do zbawienia i szczęśliwości.</p>
<p>«Troszczenie się» o brata oznacza również, że dbamy o jego dobro duchowe. W tym miejscu pragnę zwrócić uwagę na pewien aspekt życia chrześcijańskiego, który jak mi się wydaje, popadł w zapomnienie – <em>upomnienie braterskie z myślą o zbawieniu wiecznym</em>. Dzisiaj na ogół podchodzi się z dużą wrażliwością do kwestii opieki i miłości w kontekście dobra fizycznego i materialnego innych, natomiast niemal całkowicie pomija się milczeniem duchową odpowiedzialność za braci. Inaczej jest w Kościele pierwszych wieków i we wspólnotach cechujących się prawdziwie dojrzałą wiarą, którym na sercu leży nie tylko cielesne zdrowie brata, ale także zdrowie jego duszy, ze względu na jego ostateczne przeznaczenie. W Piśmie Świętym czytamy: «Strofuj mądrego, a będzie cię kochał. Ucz mądrego, a będzie mądrzejszy, oświecaj prawego, a zwiększy swą umiejętność» (Prz 9, 8-9). Sam Chrystus mówi, żeby upominać brata, który grzeszy (por. Mt 18, 15). Czasownik oznaczający upomnienie braterskie – <em>elenchein</em> – to ten sam, który odnosi się do prorockiej misji chrześcijan, jaką jest piętnowanie pokolenia tych, którzy ulegają złu (por. Ef 5, 11). Tradycja Kościoła zaliczyła «upominanie grzeszników» do dzieł miłosierdzia duchowego. Ważną rzeczą jest ocalenie tego aspektu miłości chrześcijańskiej. Nie należy milczeć w obliczu zła. Mam tu na myśli postawę tych chrześcijan, którzy przez szacunek dla człowieka lub po prostu z wygodnictwa dostosowują się do powszechnie panującej mentalności, zamiast przestrzegać swych braci przed tymi sposobami myślenia i postępowania, które są sprzeczne z prawdą i nie prowadzą do dobra. Upomnienie chrześcijańskie nie jest jednak nigdy formułowane w duchu potępienia czy oskarżenia; wypływa zawsze z miłości i miłosierdzia i rodzi się z prawdziwej troski o dobro brata. Apostoł Paweł pisze: «Gdyby komuś przydarzył się jakiś upadek, wy, którzy pozostajecie pod działaniem Ducha, w duchu łagodności sprowadźcie takiego na właściwą drogę. Bacz jednak, abyś i ty nie uległ pokusie» (Ga 6, 1). W naszym świecie, przesyconym indywidualizmem, trzeba odkryć na nowo, jak ważne jest upomnienie braterskie, aby razem podążać do świętości. Nawet «prawy siedmiokroć upadnie» (Prz 24, 16) – mówi Pismo Święte – a wszyscy jesteśmy słabi i niedoskonali (por. 1 J 1, 8). Wielką przysługą jest zatem pomaganie i akceptowanie pomocy w postrzeganiu w prawdzie samych siebie, aby doskonalić własne życie i postępować bardziej prawidłowo drogą Pana. Zawsze potrzebne jest spojrzenie, które miłuje i koryguje, zna i uznaje, rozeznaje i przebacza (por. Łk 22, 61), jak Bóg uczynił i czyni w stosunku do każdego z nas.</p>
<p><strong>2. «<em>O siebie wzajemnie» –</em> dar wzajemności</strong></p>
<p>To «czuwanie» nad innymi jest sprzeczne z mentalnością, w której sprowadza się życie do wymiaru jedynie ziemskiego, nie postrzega go w perspektywie eschatologicznej i akceptuje dowolny wybór moralny w imię wolności jednostki. Społeczeństwo takie jak dzisiaj nasze może stać się obojętne zarówno na cierpienia fizyczne, jak i duchowe i moralne potrzeby życia. Tak nie powinno być we wspólnocie chrześcijańskiej! Apostoł Paweł zachęca, by dążyć do tego, co «służy sprawie pokoju i wzajemnemu zbudowaniu» (Rz 14, 19), starając się o to, «co dla bliźniego dogodne – dla jego dobra, dla zbudowania» (tamże 15, 2), nie szukając własnej korzyści, «lecz dobra wielu, aby byli zbawieni» (1 Kor 10, 33). To wzajemne upominanie i zachęcanie w duchu pokory i miłości winno być częścią życia wspólnoty chrześcijańskiej.</p>
<p>Uczniowie Pana, zjednoczeni z Chrystusem przez Eucharystię, żyją w jedności, która łączy ich niczym członki jednego ciała. To oznacza, że bliźni należy do mnie, jego życie, jego zbawienie wiążą się z moim życiem i moim zbawieniem. Sięgamy tutaj bardzo głębokiego aspektu wspólnoty: nasze życie i życie innych są współzależne, zarówno w dobru, jak i w złu; tak grzech, jak i uczynki miłości mają również wymiar społeczny. W Kościele, mistycznym ciele Chrystusa, występuje ta wzajemność: wspólnota nieustannie pokutuje i błaga o przebaczenie grzechów swoich synów, ale też nieustannie weseli się i cieszy świadectwami cnót i miłości, które w niej się pojawiają. «Żeby poszczególne członki troszczyły się o siebie nawzajem» (1 Kor 12, 25), pisze św. Paweł, ponieważ jesteśmy jednym ciałem. Miłość do braci, której jeden z wyrazów stanowi jałmużna – typowa praktyka wielkopostna, wraz z modlitwą i postem – jest zakorzeniona w tej wspólnej przynależności. Także przez konkretną troskę o najuboższych każdy chrześcijanin może wyrazić swoją przynależność do jednego ciała, którym jest Kościół. Wzajemna troska to także uznanie dobra, które Pan w nich czyni, i dziękowanie razem z nimi za cuda łaski, jakich dobry i wszechmogący Bóg nieustannie dokonuje w swoich synach. Kiedy chrześcijanin dostrzega w bliźnim działanie Ducha Świętego, może się z tego jedynie radować i chwalić za to Ojca niebieskiego (por. Mt 5, 16).</p>
<p><strong>3. «<em>By się zachęcać do miłości i do dobrych uczynków» –</em> wspólna droga do świętości</strong></p>
<p>To wyrażenie z Listu do Hebrajczyków (10, 24) zachęca nas do tego, byśmy mieli na uwadze powszechne powołanie do świętości, nieustanne postępowanie w życiu duchowym, byśmy dążyli do większych charyzmatów oraz coraz wznioślejszej i bardziej owocnej miłości (por. 1 Kor 12, 31-13, 13). Wzajemna troska ma pobudzać do konkretnej, coraz większej miłości, «niczym światło poranne, które wschodzi i wzrasta aż do południa» (por. Prz 4, 18), w oczekiwaniu na dzień, który nie zna zmierzchu w Bogu. Czas, który jest nam dany w życiu, jest cenny, abyśmy odkrywali i spełniali dobre uczynki w miłości Boga. Dzięki temu Kościół rośnie i się rozwija, aby osiągnąć pełną doskonałość Chrystusa (por. Ef 4, 13). W tej dynamicznej perspektywie wzrostu mieści się nasze wezwanie, byśmy się wzajemnie pobudzali do osiągania pełni miłości i dobrych czynów.</p>
<p>Niestety, wciąż istnieje pokusa, by się nie angażować, tłumić Ducha, odmawiać «wykorzystywania talentów», które nam zostały dane dla naszego dobra i dobra bliźniego (por. Mt 25, 25 n.). Wszyscy otrzymaliśmy bogactwa duchowe czy materialne przydatne do tego, by wypełniać Boży plan, dla dobra Kościoła i dla naszego zbawienia (por. Łk 12, 21 b; 1 Tm 6, 18). Mistrzowie duchowości przypominają, że w życiu wiary ten, kto nie czyni postępów, cofa się. Drodzy bracia i siostry, weźmy sobie do serca wciąż aktualne wezwanie, by dążyć do «wysokiej miary życia chrześcijańskiego» (por. Jan Paweł II, list apost. <em>Novo millennio ineunte</em> [6 stycznia 2001], n. 31). Kościół w swej mądrości, uznając i ogłaszając błogosławionymi i świętymi niektórych przykładnych chrześcijan, ma na celu także wzbudzanie pragnienia, by naśladować ich cnoty. Św. Paweł napomina: «w okazywaniu czci jedni drugich wyprzedzajcie» (Rz 12, 10).</p>
<p>W świecie, który wymaga od chrześcijan odnowionego świadectwa miłości Pana i wierności Mu, wszyscy winni czuć potrzebę prześcigania się w miłości, w usługiwaniu i w dobrych uczynkach (por. Hbr 6, 10). To napomnienie ma szczególną moc w okresie przygotowania do świąt wielkanocnych. Życząc świętego i owocnego Wielkiego Postu, zawierzam was wstawiennictwu Najświętszej Maryi Panny i z serca udzielam wszystkim Błogosławieństwa Apostolskiego.</p>
<p><em>Watykan, 3 listopada 2011 r.</em></p>
<p align="center"><strong>BENEDICTUS PP. </strong><strong>XVI</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://torun.vassula.pl/2012/oredzie-ojca-swietego-benedykta-xvi-na-wielki-post-2012-r/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Audiencja ogólna, 15 lutego 2012</title>
		<link>http://torun.vassula.pl/2012/audiencja-ogolna-15-lutego-2012/</link>
		<comments>http://torun.vassula.pl/2012/audiencja-ogolna-15-lutego-2012/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 15 Feb 2012 22:55:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nauczanie papieskie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://torun.vassula.pl/?p=480</guid>
		<description><![CDATA[Drodzy bracia i siostry, W naszej szkole modlitwy w minioną środę mówiłem o modlitwie Jezusa na krzyżu, zaczerpniętej z psalmu 22 „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił”. Obecnie pragnąłbym kontynuować rozważanie na temat modlitwy Jezusa na krzyżu bezpośrednio przed śmiercią i chciałbym się dzisiaj zatrzymać nad narracją, którą spotykamy w Ewangelii według św. Łukasza. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Drodzy bracia i siostry,</p>
<p>W naszej szkole modlitwy w minioną środę mówiłem o modlitwie Jezusa na krzyżu, zaczerpniętej z psalmu 22 „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił”. Obecnie pragnąłbym kontynuować rozważanie na temat modlitwy Jezusa na krzyżu bezpośrednio przed śmiercią i chciałbym się dzisiaj zatrzymać nad narracją, którą spotykamy w Ewangelii według św. Łukasza. Ewangelista przekazał nam trzy słowa Jezusa na krzyżu, z których dwa – pierwsze i trzecie są modlitwą skierowaną wprost do Ojca. Natomiast drugie stanowi obietnica złożona tak zwanemu dobremu łotrowi, ukrzyżowanemu wraz z Nim. Odpowiadając na jego w istocie modlitwę Jezus zapewnia go: „Zaprawdę, powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju”(Łk 23,43). W ten sposób w relacji Łukasza są sugestywnie splecione ze sobą dwie modlitwy, które umierający Jezus kieruje do Ojca oraz przyjęcie błagania, jakie kieruje do Niego skruszony grzesznik. Jezus przyzywa Ojca i jednocześnie wysłuchuje modlitwy tego człowieka, który często nazywany jest latro poenitens „dobry łotr”.<span id="more-480"></span></p>
<p>Zatrzymajmy się na tych trzech modlitwach Jezusa. Pierwsze wypowiada natychmiast po przybiciu do krzyża, podczas gdy żołnierze dzielą między siebie Jego szaty, jako smutne wynagrodzenie za swą służbę. W pewnym sensie tym gestem zamyka się proces ukrzyżowania. Pisze św. Łukasz: „Gdy przyszli na miejsce, zwane «Czaszką», ukrzyżowali tam Jego i złoczyńców, jednego po prawej, drugiego po lewej Jego stronie. Lecz Jezus mówił: «Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią». Potem rozdzielili między siebie Jego szaty, rzucając losy” (23,33 &#8211; 34). Pierwsza modlitwa, którą Jezus kieruje do Ojca to wstawiennictwo: prosi o przebaczenie dla swoich oprawców. W ten sposób Jezus wypełnia osobiście to, czego nauczał w Kazaniu na Górze, gdy powiedział: „Lecz powiadam wam, którzy słuchacie: Miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą”(Łk 6:27), a ponadto obiecał tym wszystkim, którzy potrafią wybaczyć: „Wasza nagroda będzie wielka, i będziecie synami Najwyższego” (w. 35). Teraz, z krzyża, nie tylko przebacza On swoim oprawcom, ale zwraca się wprost do Ojca wstawiając się za nimi. </p>
<p>Postawa ta znajduje wzruszające „naśladownictwo” w relacji o ukamienowaniu św. Szczepana, pierwszego męczennika. Szczepan rzeczywiście bliski końca: „Gdy osunął się na kolana, zawołał głośno: «Panie, nie poczytaj im tego grzechu!» Po tych słowach skonał” (Dz 7,60) – były to jego ostatnie słowa. Znamienne jest porównanie modlitwy przebaczenia Jezusa i modlitwy pierwszego męczennika. Św. Szczepan zwraca się do Zmartwychwstałego Pana i prosi, aby jego zabójstwo – czyn jasno określony wyrażeniem „ten grzech” &#8211; nie zostało przypisane tym, którzy go ukamienowali. Jezus na krzyżu zwraca się do Ojca i nie tylko prosi o przebaczenie dla krzyżujących Go, ale wyjaśnia także to, co się dzieje. Według Jego słów ludzie krzyżujący Go: „nie wiedzą, co czynią” (Łk 23, 34). Przedstawia ignorancję, to, że „nie wiedzą” jako motyw prośby o przebaczenie Ojca, ponieważ pozostawia ona otwartą drogę ku nawróceniu, jak to zresztą ma miejsce w słowach, które wypowie setnik w chwili śmierci Jezusa: „Istotnie, człowiek ten był sprawiedliwy”(w. 47), był Synem Bożym. „Dla wszystkich czasów i wszystkich ludzi pociechę stanowi fakt, że Pan &#8211; zarówno w przypadku rzeczywiście niewiedzących, jakimi byli oprawcy, jak też wobec tych, którzy wiedzieli, a mimo to skazali Go – niewiedzę ich uznaje za podstawę prośby o przebaczenie. Uważa je za bramę, która może nas otworzyć na nawrócenie się” (Jezus z Nazaretu II, 223). </p>
<p>Drugie słowo Jezusa na krzyżu przekazane przez św. Łukasza to słowo nadziei, to odpowiedź na modlitwę jednego z dwóch ludzi ukrzyżowanych wraz z Nim. Dobry łotr wsłuchuje się w swój głos sumienia i się nawraca, zdaje sobie sprawę, że jest przed Synem Bożym, który objawia oblicze samego Boga i prosi Go: „Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa” (w. 42). Odpowiedź Pana na tę modlitwę znaczenie wykracza poza prośbę: „Zaprawdę, powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju” (w. 43). Jezus jest świadom, że wchodzi bezpośrednio w komunię z Ojcem i ponownie otwiera człowiekowi drogę do Bożego raju. W ten sposób poprzez tę odpowiedź daje mocną nadzieję, że dobroć Boga może nas dotknąć nawet w ostatniej chwili życia, a szczera modlitwa, nawet po niewłaściwym życiu, napotyka na otwarte ramiona Dobrego Ojca, oczekującego na powrót syna.</p>
<p>Ale zatrzymajmy się na ostatnich słowach umierającego Jezusa. Ewangelista opowiada: „Było już około godziny szóstej i mrok ogarnął całą ziemię aż do godziny dziewiątej. Słońce się zaćmiło i zasłona przybytku rozdarła się przez środek. Wtedy Jezus zawołał donośnym głosem: «Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego». Po tych słowach wyzionął ducha” (w. 44-46). Niektóre aspekty tej narracji różnią się w porównaniu z obrazem przedstawionym przez Marka i Mateusza. Trzy godziny ciemności nie są u Marka opisane, natomiast w Ewangelii Mateusza są połączone z szeregiem innych wydarzeń apokaliptycznych, jak trzęsienie ziemi, otwarcie się grobów, zmartwychwstanie umarłych (por. Mt 27, 51-53). W Ewangelii Łukasza godziny ciemności mają swoją przyczynę w zaćmieniu słońca, ale w tej chwili ma także miejsce rozdarcie się zasłony świątyni. W ten sposób relacja Łukasza przedstawia dwa znaki, w pewien sposób paralelne, na niebie i w świątyni. Niebo traci swe światło, ziemia się wali, podczas gdy w świątyni miejscu obecności Boga, rozdziera się zasłona, która chroni sanktuarium. Śmierć Jezusa przedstawiona jest wyraźnie jako wydarzenie kosmiczne i liturgiczne; w szczególności oznacza początek nowego kultu, w świątyni nie zbudowanej przez ludzi, ponieważ to samo Ciało Jezusa, umarłego i zmartwychwstałego gromadzi ludy i je jednoczy w Sakramencie Jego Ciała i Krwi.</p>
<p>Modlitwa Jezusa w tej chwili cierpienia &#8211; „Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego” &#8211; jest głośnym krzykiem najwyższego i całkowitego zawierzenia Bogu. Wyraża ona pełną świadomość, że Jezus nie jest opuszczony. Początkowe wezwanie „Ojcze” – przypomina Jego pierwszą wypowiedź jako dwunastoletniego chłopca. Pozostał wówczas przez trzy dni w świątyni Jerozolimskiej, której zasłona obecnie się rozdarła. A kiedy rodzice wyrazili Jemu swoje zaniepokojenie, odpowiedział: „Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?”(Łk 2,49). Od początku aż do końca Jego odczuwanie, słowo, działanie całkowicie określa Jego wyjątkowa relacja z Ojcem. Również swój krzyż przeżywa On w pełni w miłości, w owej synowskiej relacji z Bogiem, ożywiającej Jego modlitwę. </p>
<p>Słowa wypowiedziane przez Jezusa, po wezwaniu „Ojcze” podejmują wyrażenie psalmu 31: „W ręce Twoje powierzam ducha mojego”(Ps 31,6). Nie są one jednak prostym cytatem, lecz wykazują stanowczą decyzję: Jezus „oddaje się” Ojcu w akcie całkowitego zawierzenia siebie. Słowa te są modlitwą „zaufania”, pełną ufności w miłość Boga. Modlitwa Jezusa w obliczu śmierci jest dramatyczna, tak jak ma to miejsce w przypadku każdego człowieka, ale równocześnie jest przeniknięta tym głębokim spokojem, który rodzi się z zaufania Ojcu i z woli całkowitego powierzenia się Jemu. W Getsemani, kiedy wszedł w ostateczne zmagania i najbardziej intensywną modlitwę oreaz miał być „wydany w ręce ludzi” (Łk, 9,44) Jego pot stał się „jak gęste krople krwi, sączące się na ziemię” (Łk 22, 44). Ale jego serce było całkowicie posłuszne woli Ojca i dlatego przybył „anioł z nieba”, aby Go umocnić (por. Łk 22, 42-43). Teraz, w swych ostatnich chwilach Jezus zwraca się do Ojca, mówiąc w jakie naprawdę ręce składa całą swoją egzystencję. Przed wyruszeniem w drogę do Jerozolimy Jezus nalegał, mówiąc do swoich uczniów: „Weźcie wy sobie dobrze do serca te właśnie słowa: Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi” (Łk 9,44). Teraz, kiedy życie Go opuszcza, pieczętuje On w modlitwie swą ostateczną decyzję: Jezus pozwolił, aby został wydany „w ręce ludzi”, ale w ręce Ojca składa swego ducha; w ten sposób stwierdza św. Jan Ewangelista – wszystko się wypełniło, najwyższy akt miłości został doprowadzony aż do końca, do kresu i poza kres. </p>
<p>Drodzy bracia i siostry, słowa Jezusa na krzyżu w ostatnich chwilach Jego życia ziemskiego dają ważne wskazania dla naszej modlitwy, ale otwierają również na pogodne zaufanie i mocną nadzieję. Jezus, który prosi Ojca, aby przebaczył tym, którzy Go krzyżują zachęca nas do trudnego aktu modlitwy także za tych, którzy nam wyrządzają krzywdę, zaszkodzili nam, abyśmy potrafili zawsze przebaczać, żeby Boże światło mogło oświecić ich serce; zachęca nas, aby żyć w naszej modlitwie tą samą postawą miłosierdzia i miłości, jakie Bóg ma wobec nas: „odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom” mówimy codziennie w „Ojcze nasz”. Równocześnie Jezus, który w chwili śmierci powierza się całkowicie w ręce Boga Ojca przekazuje nam pewność, że niezależnie od tego, jak ciężkie byłyby próby, jak trudne problemy, czy ciężkie cierpienia, nigdy nie wypadniemy z rąk Boga, z tych rąk, które nas stworzyły, wspierają nas i towarzyszą nam na drodze naszego życia, ponieważ kieruje nimi miłość nieskończona i wierna.</p>
<p>tłum. st (KAI)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://torun.vassula.pl/2012/audiencja-ogolna-15-lutego-2012/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nowy dział</title>
		<link>http://torun.vassula.pl/2012/nowy-dzial/</link>
		<comments>http://torun.vassula.pl/2012/nowy-dzial/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 15 Feb 2012 09:44:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://torun.vassula.pl/?p=476</guid>
		<description><![CDATA[Na stronie pojawił się nowy dział: Warto…. Będą tam umieszczane linki do wybranych, ciekawych oraz wartościowych artykułów i filmów, które warto przeczytać czy zobaczyć. Zachęcamy do regularnego zaglądania w to miejsce.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Na stronie pojawił się nowy dział: <a href="/warto/">Warto…</a>. Będą tam umieszczane linki do wybranych, ciekawych oraz wartościowych artykułów i filmów, które warto przeczytać czy zobaczyć. Zachęcamy do regularnego zaglądania w to miejsce.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://torun.vassula.pl/2012/nowy-dzial/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Orędzie Miłości</title>
		<link>http://torun.vassula.pl/2012/oredzie-milosci/</link>
		<comments>http://torun.vassula.pl/2012/oredzie-milosci/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 14 Feb 2012 15:03:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[Prawdziwe Życie w Bogu]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://torun.vassula.pl/?p=457</guid>
		<description><![CDATA[21.12.88 – Panie, jesteś zapewne smutny, kiedy niektóre osoby źle rozumieją Twoją Miłość ukazaną w Orędziu i porównują Ją z miłością sentymentalną! Usłyszałam jedną czy dwie uwagi pewnych osób. Panie? – Jestem. Moja Miłość nie jest ani doceniana, ani rozumiana w tej epoce. Ty wiesz, jak bardzo kocham Moje dzieci, kocham je do szaleństwa! Ale [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<style>
.oredzie *
{
	font-family: Times, Times New Roman, serif;
	line-height: normal;
}
.oredzie a { text-decoration: none; }
.oredzie sup { color: darkred; line-height: 0; font-style: normal; position: relative; top: 2px; margin-left: 2px; margin-right: 2px; }
.oredzie hr { margin-top: 20px; margin-bottom: 20px; margin-left: 20px; width: 33%; text-align: left; }
.oredzie p { text-indent: 1.5em; margin-top: 0; margin-bottom: 0; text-align: justify; line-height: 130%; font-size: 17px; }
.oredzie p.zeszyt
{
	text-align: center;
	font-weight: bold;
	font-style: italic;
	text-indent: 0;
	margin-bottom: 20px;
	font-size: 22px;
}
.oredzie p.srodek { text-align: center; text-indent: 0; }
.oredzie p.right { text-align: right; }
.oredzie p.data
{
	margin-top: 20px;
	margin-bottom: 20px;
	text-align: center;
	font-weight: bold;
	font-style: italic;
	text-indent: 0;
}
.oredzie p.tytul
{
	margin-top: 20px;
	margin-bottom: 20px;
	text-align: center;
	font-weight: bold;
	font-style: italic;
	text-indent: 0;
}
</style>
<div class="oredzie">
<p class="data">21.12.88</p>
<p><i>– Panie, jesteś zapewne smutny, kiedy niektóre osoby źle rozumieją Twoją Miłość ukazaną w Orędziu i porównują Ją z miłością sentymentalną! Usłyszałam jedną czy dwie uwagi pewnych osób. Panie?</i></p>
<p>– Jestem. Moja Miłość nie jest ani doceniana, ani rozumiana w tej epoce. <u>Ty</u> wiesz, jak bardzo kocham Moje dzieci, kocham je do szaleństwa! Ale grzechy waszej epoki są tak poważne i wielkie, że ona nie rozpoznaje już Mnie, waszego Boga! Czy zapomnieli, jaki okup za nich zapłaciłem? Byłem upokarzany, katowany, torturowany i dobrowolnie cierpiałem najboleśniejszą śmierć: <u>wszystko to z miłości</u>. Jakże więc mogę się nie powtarzać, mówiąc wam miliony razy, jak bardzo was kocham? Próbując wam uzmysłowić głębię i wielkość Mojej Miłości? Powtarzam się i będę się powtarzał aż do chwili, gdy Moje Słowa wnikną do waszych serc! Nawet teraz jestem gotowy przeżyć jeszcze raz Moją Mękę. O, stworzenie! Ile cierpień Mi zadajecie! Moja Miłość do was jest Nieskończona. Spróbujcie zrozumieć tę Miłość.</p>
</div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://torun.vassula.pl/2012/oredzie-milosci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Anioł Pański, 12 lutego 2012</title>
		<link>http://torun.vassula.pl/2012/aniol-panski-12-lutego-2012/</link>
		<comments>http://torun.vassula.pl/2012/aniol-panski-12-lutego-2012/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 12 Feb 2012 22:48:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nauczanie papieskie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://torun.vassula.pl/?p=453</guid>
		<description><![CDATA[Drodzy bracia i siostry! W ubiegłą niedzielę widzieliśmy, że Jezus w swoim życiu publicznym uzdrowił wielu chorych, wskazując, że Bóg chce dla człowieka życia, i to życia w pełni. Ewangelia dzisiejszej niedzieli (Mk 1, 40-45) ukazuje nam Jezusa w zetknięciu z chorobą uważaną w owym czasie za najpoważniejszą, i to do tego stopnia, że czyniła [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Drodzy bracia i siostry!</p>
<p>W ubiegłą niedzielę widzieliśmy, że Jezus w swoim życiu publicznym uzdrowił wielu chorych, wskazując, że Bóg chce dla człowieka życia, i to życia w pełni. Ewangelia dzisiejszej niedzieli (Mk 1, 40-45) ukazuje nam Jezusa w zetknięciu z chorobą uważaną w owym czasie za najpoważniejszą, i to do tego stopnia, że czyniła taką osobę &#8222;nieczystą&#8221; i wykluczano ją ze stosunków społecznych: mówimy o trądzie. Specjalne ustawodawstwo (por. Kpł 13-14) zastrzegało kapłanom zadanie orzekania, że dana osoba jest trędowata, to znaczy nieczysta; do kapłana należało także stwierdzenie, że została ona wyleczona i dopuszczenie wyleczonego chorego do normalnego życia.<span id="more-453"></span></p>
<p>Kiedy Jezus przemierza, nauczając, wioski Galilei, wyszedł mu naprzeciwko pewien trędowaty i powiedział: &#8222;Jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić&#8221;. Jezus nie unika kontaktu z tym człowiekiem, co więcej &#8211; pobudzony bezpośrednim udziałem w jego stanie, wyciąga rękę i dotyka go &#8211; pokonując zakaz prawa &#8211; i mówi: &#8222;Chcę, bądź oczyszczony!&#8221;. W tym geście i słowach Chrystusa mieści się cała historia zbawienia, jest ucieleśniona wola Boża, aby nas uzdrawiać, oczyszczać od zła, które nas szpeci i rujnuje nasze relacje. W tym kontakcie między ręką Jezusa a trędowatym zostały pokonane wszelkie przeszkody między Bogiem a ludzką nieczystością, między Sacrum a jego przeciwieństwem, z pewnością nie po to, aby zaprzeczyć złu i jego negatywnej mocy, lecz aby ukazać, że miłość Boga jest silniejsza niż jakiekolwiek zło, nawet to najbardziej zaraźliwe i odrażające. Jezus wziął na siebie nasze choroby, stał się &#8222;trędowaty&#8221;, abyśmy zostaliśmy oczyszczeni.</p>
<p>Wspaniałym egzystencjalnym komentarzem do tej Ewangelii jest słynne doświadczenie św. Franciszka z Asyżu, które streszcza on na początku swojego &#8222;Testamentu&#8221;: &#8222;Mnie, bratu Franciszkowi, Pan dał tak rozpocząć życie pokuty: gdy byłem w grzechach, widok trędowatych wydawał mi się bardzo przykry. I Pan sam wprowadził mnie między nich i okazywałem im miłosierdzie. I kiedy odchodziłem od nich, to, co wydawało mi się gorzkie, zmieniło mi się w słodycz duszy i ciała; i potem nie czekając długo, porzuciłem świat&#8221;. W tych trędowatych, których napotkał św. Franciszek, gdy był jeszcze &#8222;w grzechach&#8221;, był obecny Jezus, a kiedy Franciszek zbliżył się do jednego z nich i, przezwyciężając swoją odrazę, objął go, Jezus uzdrowił go z jego trądu, czyli z pychy i nawrócił go do miłości Boga. Oto zwycięstwo Chrystusa, który jest naszym dogłębnym uzdrowieniem i naszym zmartwychwstaniem do nowego życia.</p>
<p>Drodzy przyjaciele, zwróćmy się z modlitwą do Maryi Dziewicy, którą wczoraj uczciliśmy, wspominając Jej objawienia w Lourdes. Świętej Bernadecie Najświętsza Maryja Panna przekazała ciągle aktualne orędzie: zaproszenie do modlitwy i pokuty. Przez swoją Matkę Jezus ciągle wychodzi nam naprzeciw, aby nas uwolnić od wszelkiej choroby ciała i duszy. Pozwólmy się Mu dotknąć i oczyścić i bądźmy miłosierni dla naszych braci.</p>
<p>Następnie Ojciec Święty odmówił z wiernymi modlitwę maryjną i udzielił im błogosławieństwa apostolskiego, po czym wygłosił gorący apel o położenie kresu coraz większym aktom przemocy w Syrii. &#8222;Z wielkim niepokojem śledzę dramatyczne i nasilające się wypadki przemocy w Syrii. W ostatnich dniach spowodowały one liczne ofiary. Pamiętam w modlitwie o ofiarach, wśród których są dzieci, o rannych i tych wszystkich, którzy doświadczają skutków coraz bardziej niepokojącego konfliktu. Ponadto raz jeszcze usilnie wzywam do położenia kresu przemocy i przelewowi krwi. Na koniec zachęcam wszystkich, przede wszystkim władze polityczne w Syrii &#8211; aby stawiały na drogę dialogu, pojednania i zaangażowania na rzecz pokoju. Istnieje paląca potrzeba udzielenia odpowiedzi na słuszne dążenia różnych warstw Narodu, jak i na życzenia wspólnoty międzynarodowej, troszczącej się o dobro wspólne całego społeczeństwa i regionu&#8221;.</p>
<p>Benedykt XVI pozdrowił z kolei pielgrzymów po francusku, angielsku, niemiecku, hiszpańsku, chorwacku, węgiersku, słowacku i polsku.</p>
<p>st, kg (KAI)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://torun.vassula.pl/2012/aniol-panski-12-lutego-2012/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Audiencja ogólna, 8 lutego 2012</title>
		<link>http://torun.vassula.pl/2012/audiencja-ogolna-8-lutego-2012/</link>
		<comments>http://torun.vassula.pl/2012/audiencja-ogolna-8-lutego-2012/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 08 Feb 2012 12:48:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nauczanie papieskie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://torun.vassula.pl/?p=451</guid>
		<description><![CDATA[Drodzy bracia i siostry, Dziś chciałbym zastanowić się z wami nad modlitwą Jezusa w bezpośredniej bliskości śmierci, zastanawiając się nad tym, co przedstawiają święty Marek i święty Mateusz. Dwaj Ewangeliści przekazują modlitwę umierającego Jezusa nie tylko w języku greckim, w którym spisana jest ich relacja, ale ze względu na ważność tych słów, jest ona także [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Drodzy bracia i siostry,</p>
<p>Dziś chciałbym zastanowić się z wami nad modlitwą Jezusa w bezpośredniej bliskości śmierci, zastanawiając się nad tym, co przedstawiają święty Marek i święty Mateusz. Dwaj Ewangeliści przekazują modlitwę umierającego Jezusa nie tylko w języku greckim, w którym spisana jest ich relacja, ale ze względu na ważność tych słów, jest ona także w swego rodzaju w mieszaninie hebrajskiego i aramejskiego. W ten sposób przekazali nie tylko treść, ale także brzmienie, jakie ta modlitwa miała w ustach Jezusa. Wysłuchujemy rzeczywiście słów Jezusa takimi jakimi były. Równocześnie opisali nam oni postawę obecnych wobec ukrzyżowania, którzy nie rozumieli, albo nie chcieli tej modlitwy rozumieć.<span id="more-451"></span> </p>
<p>Jak słyszeliśmy św. Marek pisze: „O godzinie dziewiątej Jezus zawołał donośnym głosem: «Eloi, Eloi, lema sabachthani», to znaczy: Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił? (15,34). W strukturze relacji modlitwa, wołanie Jezusa wznosi się ku momentowi kulminacyjnemu trzech godzin ciemności, które od południa do trzeciej po południu zstąpiły na ziemię. Te trzy godziny ciemności są z kolei kontynuacją poprzedniego okresu, także trzech godzin, rozpoczynającego się ukrzyżowaniem Jezusa. Rzeczywiście św. Marek ewangelista informuje nas, że: „była godzina trzecia” [tj. nasza dziewiąta rano], (por. 15:25). Ze wszystkich wskazań czasowych relacji sześć godzin Jezusa na krzyżu jest podzielonych na dwie części, chronologicznie równoważnych. </p>
<p>W ciągu pierwszych trzech godzin, od dziewiątej aż do południa umieszczone są szyderstwa różnych grup osób, demonstrujących swój sceptycyzm, stwierdzających swoją niewiarę. Św. Marek pisze: „Ci zaś, którzy przechodzili obok, przeklinali Go, potrząsali głowami” (15,29); „Podobnie arcykapłani wraz z uczonymi w Piśmie drwili między sobą” (15, 31); „Lżyli Go także ci, którzy byli z Nim ukrzyżowani”(15, 32). W ciągu trzech kolejnych godzin, „od szóstej do godziny dziewiątej” [od południa aż do godziny trzeciej po południu] Ewangelista mówi tylko o ciemnościach, które zstąpiły na ziemię; jedynie ciemność zajmuje całą scenę, bez jakiegokolwiek odniesienia do poruszania się osób czy słów. Kiedy Jezus coraz bardziej zbliża się do śmierci, jest tylko ciemność, która ogarnia „całą ziemię”. Także wszechświat uczestniczy w tym wydarzeniu: ciemność spowija ludzi i rzeczy, ale także w tej godzinie ciemności, Bóg jest obecny, nie odchodzi. W tradycji biblijnej ciemność ma znaczenie ambiwalentne: jest znakiem obecności i działania zła, lecz także tajemnej obecności i działania Boga, który potrafi przezwyciężyć wszelkie ciemności. Na przykład w Księdze Wyjścia czytamy: „Pan rzekł do Mojżesza: «Oto Ja przyjdę do ciebie w gęstym obłoku»” (Wj 19,9); a dalej: „Lud stał ciągle z daleka, a Mojżesz zbliżył się do ciemnego obłoku, w którym był Bóg” (Wj 20,21). W przemówieniach Powtórzonego Prawa Mojżesz opowiada: „Góra płonęła ogniem aż do nieba, okryta mrokiem, ciemnością i chmurą” (Pwt 4, 11); „usłyszeliście głos spośród ciemności, a góra ogniem płonęła” (Pwt 5,23). W scenie ukrzyżowania Jezusa ciemności ogarniają ziemię i są ciemnościami śmierci, w których zanurza się Syn Boży, aby poprzez akt miłości przynieść życie.</p>
<p>Powracając do narracji św. Marka w obliczu zniewag różnych kategorii osób, wobec ciemności ogarniających wszystko, w chwili, gdy znajduje się w obliczu śmierci Jezus przez wołanie swojej modlitwy ukazuje, iż wraz z ciężarem cierpienia i śmierci, w których zdaje się iż mamy do czynienia z opuszczeniem, nieobecnością Boga, ma całkowitą pewność bliskości Ojca, aprobującego ten najwyższy akt miłości, całkowitego daru z siebie, pomimo że nie słychać tak, jak w innych epizodach głosu z wysoka. Czytając Ewangelie możemy zauważyć, że w innych ważnych przejściach swej ziemskiej egzystencji Jezus był świadkiem, iż znakom obecności Ojca i akceptacji jego drogi miłości towarzyszył objaśniający głos Ojca. Ma to na przykład miejsce w wydarzeniu, które następuje po chrzcie w Jordanie, kiedy rozdarły się niebiosa, dały się słyszeć słowa Ojca: „Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie” (Mk 1,11). Następnie w scenie Przemienienia znakowi obłoku towarzyszyło słowo: „To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie!” (Mk 9,7). Natomiast na zbliżanie się do śmierci na krzyżu zstępuje cisza, nie słychać jakiegokolwiek głosu, ale spojrzenie miłości Ojca skoncentrowane jest nam darze miłości Syna. </p>
<p>Jakie znaczenie ma modlitwa Jezusa, to wołanie kierowane do Ojca: „Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił?” Czyż w tej modlitwie nie mamy być może do czynienia ze świadomością, że jest się opuszczonym, wątpliwościami co do swojej misji, odnośnie do obecności Ojca? Słowa jakie Jezus kieruje do Ojca są początkiem psalmu 22, gdzie psalmista ukazuje Bogu napięcie między poczuciem pozostawienia samemu sobie a pewną świadomości obecności Boga pośrodku swego ludu. Psalmista się modli: „Boże mój, wołam przez dzień, a nie odpowiadasz, [wołam] i nocą, a nie zaznaję pokoju. A przecież Ty mieszkasz w świątyni, Chwało Izraela!” (Ps 22 [21], 3-4). Psalmista mówi o „wołaniu”, aby wyrazić całe cierpienie swej modlitwy w obliczu Boga pozornie nieobecnego: w chwili trwogi modlitwa staje się krzykiem. </p>
<p>Ma to także miejsce w naszej relacji z Bogiem: w obliczu sytuacji najtrudniejszych i bolesnych, kiedy wydaje się, że Bóg nie słyszy nie powinniśmy się lękać, aby zawierzyć Jemu cały ciężar, jaki nosimy w sercu, nie powinniśmy się obawiać, żeby wykrzyczeć Jemu nasze cierpienie. Powinniśmy być przekonani, że Bóg jest blisko, nawet jeśli pozornie milczy.</p>
<p>Powtarzając z krzyża właśnie słowa początkowe psalmu 22 „«Eli, Eli, lema sabachthani?» «Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił?» (Mt 27,46), wykrzykując słowa psalmu, Jezus modli się w chwili ostatniego odrzucenia przez ludzi, w chwili opuszczenia; modli się jednak psalmem będąc świadomym obecności Boga Ojca także i w tej godzinie, w której odczuwa ludzki dramat śmierci. Rodzi się w nas jednak pytanie: jak to możliwe, że Bóg tak potężny, nie interweniuje by uchronić swojego Syna od tej straszliwej próby? Ważne jest zrozumienie, że modlitwa Jezusa nie jest krzykiem tego, który z rozpaczą wychodzi na spotkanie śmierci ani też krzykiem tego, kto wie, że został opuszczony. Jezus w tym momencie czyni swoim cały psalm 22, psalm cierpiącego ludu Izraela i w ten sposób bierze na siebie nie tylko cierpienie swego ludu, ale także wszystkich ludzi, którzy cierpią z powodu ucisku zła i jednocześnie zanosi to wszystko do serca samego Boga, będąc pewnym, że wołanie to zostanie wysłuchane w zmartwychwstaniu: „To wołanie w krańcowej potrzebie jest jednocześnie pewnością Boskiej odpowiedzi, pewnością zbawienia – nie tylko dla samego Jezusa, lecz dla «wielu»” (Jezus z Nazaretu II, 229). W tej modlitwie Jezusa są zawarte niezwykłe zaufania i powierzenie się w ręce Boga, także wówczas, kiedy zdaje się nieobecny, także wówczas kiedy wydaje się trwać w milczeniu, wypełniając plan dla nas niepojmowalny. W Katechizmie Kościoła Katolickiego czytamy:„W miłości odkupieńczej, która zawsze łączyła Go z Ojcem, przyjął nas w naszym oddzieleniu od Boga, tak że mógł w naszym imieniu powiedzieć na krzyżu: «Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił?»”(n. 603). Jego cierpienie dokonuje się w komunii z nami i dla nas. Wypływa ono z miłości i już samo w sobie niesie odkupienie, zwycięstwo miłości. </p>
<p>Ludzie znajdujący się pod krzyżem Jezusa nie potrafią zrozumieć i myślą, że Jego wołanie jest błaganiem skierowanym do Eliasza. W burzliwej scenerii usiłują ugasić Jego pragnienie, żeby przedłużyć Mu życie i sprawdzić, czy rzeczywiście Eliasz pospieszy z pomocą, ale głośny krzyk kładzie kres ziemskiemu życiu Jezusa a także ich pragnieniu. W szczytowym momencie Jezus pozwala, by Jego serce wyrażało ból, ale równocześnie pozwala, by ujawniło się poczucie obecności Ojca i zgoda na Jego plan zbawienia rodzaju ludzkiego. Również my znajdujemy się nieustannie na nowo w obliczu „dzisiaj” cierpienia, milczenia Boga – doświadczamy tego tak wiele razy w naszej modlitwie &#8211; ale znajdujemy się także w obliczu „dzisiaj” zmartwychwstania, odpowiedzi Boga, który wziął na siebie nasze cierpienia, aby nieść je wraz z nami i dać nam mocną nadzieję, że zostaną przezwyciężone (por. Encyklika Spe salvi, 35-40).</p>
<p>Drodzy przyjaciele, </p>
<p>zanieśmy Bogu w modlitwie nasze codzienne krzyże, będąc pewnymi, że jest On obecny i nas słyszy. Krzyk Jezusa przypomina nam, że w modlitwie powinniśmy pokonywać przeszkody naszego „ja” i naszych problemów a otworzyć się na potrzeby i cierpienia innych. Modlitwa Jezusa umierającego na krzyżu niech nas uczy modlić się z miłością za tak wielu braci i siostry, którzy odczuwają ciężar życia powszedniego, tych, którzy przeżywają trudne chwile, ból, których nikt nie pociesza. Módlmy się o to do Bożego serca, aby także oni mogli odczuć miłość Boga, który nigdy nie opuszcza.</p>
<p>Tłum. st (KAI) / Watykan</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://torun.vassula.pl/2012/audiencja-ogolna-8-lutego-2012/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Anioł Pański, 5 lutego 2012</title>
		<link>http://torun.vassula.pl/2012/aniol-panski-5-lutego-2012/</link>
		<comments>http://torun.vassula.pl/2012/aniol-panski-5-lutego-2012/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 05 Feb 2012 17:26:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nauczanie papieskie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://torun.vassula.pl/?p=448</guid>
		<description><![CDATA[Drodzy bracia i siostry! Ewangelia dzisiejszej niedzieli ukazuje nam Jezusa, który uzdrawia chorych: najpierw teściową Szymona Piotra, leżącą w łóżku z gorączką; On zaś, biorąc ją za rękę uzdrowił ją i podniósł; następnie wszystkich chorych w Kafarnaum, doświadczonych na ciele, umyśle i duchu, a On „uzdrowił wielu i (&#8230;) wyrzucił wiele złych duchów” (Mk 1, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Drodzy bracia i siostry!</p>
<p>Ewangelia dzisiejszej niedzieli ukazuje nam Jezusa, który uzdrawia chorych: najpierw teściową Szymona Piotra, leżącą w łóżku z gorączką; On zaś, biorąc ją za rękę uzdrowił ją i podniósł; następnie wszystkich chorych w Kafarnaum, doświadczonych na ciele, umyśle i duchu, a On „uzdrowił wielu i (&#8230;) wyrzucił wiele złych duchów” (Mk 1, 34). Czterej Ewangeliści zgodnie stwierdzają, że uwolnienie od chorób i wszelkiego rodzaju słabości stanowiło, wraz z przepowiadaniem, główną czynność Jezusa w Jego życiu publicznym. Choroby istotnie są znakiem działania Zła na świecie i w człowieku, podczas gdy uzdrowienia pokazują, że Królestwo Boże jest blisko. Jezus Chrystus przybył, aby zwyciężyć Zło u korzeni, a uzdrowienia są zapowiedzią Jego zwycięstwa, osiągniętego przez Jego śmierć i zmartwychwstanie.<span id="more-448"></span></p>
<p>Pewnego dnia Jezus powiedział: „Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają” (Mk 2, 17). Przy tej okazji myślał o grzesznikach, do których przyszedł, aby ich wzywać i zbawić. Jest jednak prawdą, że choroba jest zjawiskiem typowo ludzkim, w którym mocno doświadczamy, że nie jesteśmy samowystarczalni, ale potrzebujemy innych. W tym sensie moglibyśmy powiedzieć, że paradoksalnie, choroba może być zbawczym czasem, w którym można doświadczyć uwagi innych i zwrócenia uwagi na innych! Jednakże jest ona zawsze próbą, która może być także długa i trudna. Gdy uzdrowienie nie nadchodzi a cierpienia się wydłużają, możemy być jakby przybici, izolowani, a wówczas nasze życie staje się przygnębione i dehumanizuje się. Jak powinniśmy reagować na ten atak Zła? Oczywiście, trzeba podjąć stosowne leczenie – medycyna w ostatnich dziesięcioleciach poczyniła gigantyczne postępy – ale Słowo Boże uczy nas, że istnieje decydująca i zasadnicza postawa, z którą należy stawiać czoło chorobie i jest to postawa wiary. Jezus mówi to zawsze ludziom, których uzdrawia: „Twoja wiara cię ocaliła” (por. Mk 5, 34.36). Nawet wobec śmierci wiara może umożliwić to, co po ludzku jest niemożliwe. Ale wiara w co? W miłość Boga. Oto prawdziwa odpowiedź, która zwycięża radykalnie Zło. Tak jak Jezus przeciwstawił się Złu siłą miłości, która pochodzi od Ojca, podobnie my możemy stawić czoła i pokonać próbę choroby, mając serce zanurzone w miłości Boga. Wszyscy znamy osoby, które zniosły straszne cierpienia, ponieważ Bóg dawał im głęboką pogodę ducha. Myślę na przykład o niedawnej błogosławionej Klarze Badano, dotkniętej w kwiecie młodości przez nieuleczalną chorobę: ileż osób, które ją odwiedzały, otrzymywały od niej światło i ufność! Mimo wszystko w chorobie wszyscy potrzebujemy ludzkiego ciepła: aby pocieszyć chorą osobę, a bardziej niż słowa liczy się prawdziwa bliskość.</p>
<p>Drodzy przyjaciele, w najbliższą sobotę 11 lutego, we wspomnienie Najświętszej Maryi Panny z Lourdes, przypada Światowy Dzień Chorego. Uczyńmy także my to, co robili ludzie w czasach Jezusa: przedstawmy Mu duchowo wszystkich chorych, ufni, że On chce i może ich uzdrowić. I wołajmy o wstawiennictwo Matki Bożej, szczególnie dla sytuacji największego cierpienia i opuszczenia. Maryjo, Uzdrowienie Chorych, módl się za nami.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://torun.vassula.pl/2012/aniol-panski-5-lutego-2012/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Orędzie Matki Bożej z 2 lutego 2012</title>
		<link>http://torun.vassula.pl/2012/oredzie-matki-bozej-z-2-lutego-2012/</link>
		<comments>http://torun.vassula.pl/2012/oredzie-matki-bozej-z-2-lutego-2012/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 02 Feb 2012 21:49:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Medziugorje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://torun.vassula.pl/?p=445</guid>
		<description><![CDATA[„Drogie dzieci! Tak długo jestem z wami i już od tak dawna wskazuję wam obecność Boga i Jego nieskończoną miłość, którą pragnę, byście wszyscy poznali. A wy, moje dzieci? Nadal pozostajecie głusi i ślepi, gdy patrzycie na świat wokół was i nie chcecie dostrzec, dokąd zmierza bez mojego Syna. Wyrzekacie się Go, ale On jest [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>„Drogie dzieci! Tak długo jestem z wami i już od tak dawna wskazuję wam obecność Boga i Jego nieskończoną miłość, którą pragnę, byście wszyscy poznali. A wy, moje dzieci? Nadal pozostajecie głusi i ślepi, gdy patrzycie na świat wokół was i nie chcecie dostrzec, dokąd zmierza bez mojego Syna. Wyrzekacie się Go, ale On jest źródłem wszelkich łask. Słuchacie mnie, kiedy do was mówię, lecz wasze serca są zamknięte i nie słyszycie mnie. Nie modlicie się do Ducha Świętego, by was oświecił. Moje dzieci, zapanowała pycha. Wskazuję wam pokorę. Moje dzieci, pamiętajcie: jedynie pokorna dusza promienieje czystością i pięknem, ponieważ doszła do poznania miłości Boga. Tylko dusza pokorna staje się niebem, ponieważ w niej przebywa mój Syn. Dziękuję wam. Ponownie proszę was: módlcie się za tych, których mój Syn wybrał, to jest za waszych pasterzy.”</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://torun.vassula.pl/2012/oredzie-matki-bozej-z-2-lutego-2012/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Audiencja ogólna, 1 lutego 2012</title>
		<link>http://torun.vassula.pl/2012/audiencja-ogolna-1-lutego-2012/</link>
		<comments>http://torun.vassula.pl/2012/audiencja-ogolna-1-lutego-2012/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 01 Feb 2012 12:49:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nauczanie papieskie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://torun.vassula.pl/?p=443</guid>
		<description><![CDATA[Drodzy bracia i siostry, Dziś chciałbym mówić o modlitwie Jezusa w Getsemani, w Ogrodzie Oliwnym. Szczególnie znacząca jest sceneria ewangelicznej narracji tej modlitwy. Jezus wychodzi ku Górze Oliwnej po Ostatniej Wieczerzy, modląc się wraz ze swymi uczniami. Św. Marek: mówi: „Po odśpiewaniu hymnu wyszli w stronę Góry Oliwnej” (14,26). Zapewne jest to nawiązanie do śpiewu [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Drodzy bracia i siostry,</p>
<p>Dziś chciałbym mówić o modlitwie Jezusa w Getsemani, w Ogrodzie Oliwnym. Szczególnie znacząca jest sceneria ewangelicznej narracji tej modlitwy. Jezus wychodzi ku Górze Oliwnej po Ostatniej Wieczerzy, modląc się wraz ze swymi uczniami. Św. Marek: mówi: „Po odśpiewaniu hymnu wyszli w stronę Góry Oliwnej” (14,26). Zapewne jest to nawiązanie do śpiewu pewnych psalmów hallèl, którymi dziękuje się Bogu za wyzwolenie ludu z niewoli i prosi się Go o pomoc w nieustannie nowych trudnościach i zagrożeniach chwili obecnej. Droga do Getsemani jest utkana wyrażeniami Jezusa, które pozwalają odczuć zbliżające się przeznaczenie Jego śmierci i zapowiadają bliskie już rozproszenie się uczniów.<span id="more-443"></span></p>
<p>Dotarłszy do ogrodu na Górze Oliwnej, także tej nocy Jezus przygotowuje się do osobistej modlitwy. Jednak tym razem zachodzi coś nowego: wydaje się, że nie chce być sam. Wiele razy Jezus modlił się z dala od tłumu i uczniów, pozostając w „miejscu pustynnym” (por. Mk 1,35) lub wychodząc „na górę” (por. Mk 6,46). W Getsemani natomiast zaprasza Piotra, Jakuba i Jana, aby byli bliżej niego. Są to uczniowie, których wezwał, aby byli z Nim na Górze Przemienienia (Mk 9,2-13). Znacząca jest ta bliskość trzech uczniów podczas modlitwy w Getsemani. Także tej nocy Jezus będzie się modlił do Ojca „samotnie”, gdyż Jego relacja z Nim jest zupełnie unikalna i wyjątkowa: jest to relacja Jednorodzonego Syna. Można by powiedzieć nawet, że zwłaszcza tej nocy nikt nie może naprawdę przybliżyć się do Syna, który przedstawia się Ojcu w swojej absolutnie wyjątkowej, ekskluzywnej tożsamości. Jednak Jezus chociaż „sam” dociera do punktu, w którym zatrzymuje się na modlitwie, pragnie, aby przynajmniej trzej uczniowie pozostawali niedaleko, w bliższej z Nim relacji. Chodzi o bliskość przestrzenną, prośbę o solidarność w chwili, kiedy czuje zbliżającą się śmierć, ale jest to nade wszystko bliskość w modlitwie, aby w pewien sposób wyrazić współbrzmienie z Nim, w chwili, kiedy przygotowuje się On, by aż do końca wypełnić wolę Ojca. Jest to zaproszenie do każdego ucznia, aby poszedł za Nim drogą krzyża. Ewangelista Marek opowiada: „Wziął ze sobą Piotra, Jakuba i Jana i począł drżeć, i odczuwać trwogę. I rzekł do nich: «Smutna jest moja dusza aż do śmierci; zostańcie tu i czuwajcie!»”(14, 33-34).</p>
<p>Jezus w słowie skierowanym do trzech uczniów po raz kolejny wyraża się językiem psalmów: „Smutna jest moja dusza” (por. Ps 43,5). Dalej ostre określenie: „aż do śmierci” przypomina sytuację przeżywaną przez wielu wysłańców Bożych w Starym Testamencie wyrażoną w ich modlitwach. Rzeczywiście nierzadko wierność powierzonej im misji oznacza napotkanie wrogości, odrzucenia, prześladowania. Mojżesz dramatycznie odczuwa przeżywaną próbę znoszoną podczas prowadzenia ludu przez pustynię i mówi do Boga: „Nie mogę już sam dłużej udźwignąć troski o ten lud, już mi nazbyt ciąży. Skoro tak ze mną postępujesz, to raczej mnie zabij, jeśli darzysz mnie życzliwością, abym nie patrzył na swoje nieszczęście” (Lb 11,14-15). Także prorokowi Eliaszowi nie jest łatwo kontynuować służbę Bogu i swemu ludowi. W pierwszej Księdze Królewskiej mowa jest: „Sam na [odległość] jednego dnia drogi poszedł na pustynię. Przyszedłszy, usiadł pod jednym z janowców i pragnąc umrzeć, rzekł: «Wielki już czas, o Panie! Odbierz mi życie, bo nie jestem lepszy od moich przodków»” (19,4).</p>
<p>Słowa Jezusa do trzech uczniów, których pragnie mieć blisko siebie podczas modlitwy w Getsemani, ukazują jak w tej „godzinie” doświadcza On lęku i trwogi, że doświadcza ostatniej głębokiej samotności właśnie w chwili, kiedy wypełnia się Boży plan. W tym lęku i trwodze Jezusa streszcza się cała trwoga człowieka w obliczu własnej śmierci, pewność jej nieuchronności i dostrzeżenie ciężaru zła dotykającego naszego życia. </p>
<p>Po skierowanym do trzech uczniów zaproszeniu, by pozostali i czuwali, Jezus „sam” zwraca się do Ojca. Ewangelista Marek mówi, że Jezus:„Odszedłszy nieco dalej, upadł na ziemię i modlił się, żeby &#8211; jeśli to możliwe &#8211; ominęła Go ta godzina” (14, 35). Jezus upada twarzą na ziemię: jest to pozycja modlitewna wyrażająca posłuszeństwo woli Ojca, pełne ufności powierzenie się Jemu. Ten gest jest powtarzany na początku liturgii Męki Pańskiej w Wielki Piątek, a także podczas ślubów zakonnych oraz podczas święceń diakońskich, kapłańskich i biskupich, aby w modlitwie także cieleśnie wyrazić całkowite zdanie się na Boga, zaufanie Jemu. Następnie Jezus prosi Ojca, aby jeśli to możliwe ominęła Go ta godzina. Jest to nie tylko strach i trwoga człowieka w obliczu śmierci, ale jest to wstrząs Syna Bożego, który widzi straszliwą masę zła, które będzie musiał wziąć na siebie, aby je pokonać, żeby pozbawić je mocy.</p>
<p>Drodzy przyjaciele, również my powinniśmy być zdolni żeby przynieść w modlitwie przed Boga nasze trudy, cierpienia określonych sytuacji, pewnych dni, codzienne zaangażowanie, aby Go naśladować, być chrześcijanami, a także ciężar zła, które widzimy w sobie i wokół nas, aby On dał nam nadzieję, pozwolił nam odczuć swą bliskość, dał nam nieco światła na drodze życia. </p>
<p>Jezus kontynuuje swoją modlitwę: „Abba, Ojcze, dla Ciebie wszystko jest możliwe, zabierz ten kielich ode Mnie! Lecz nie to, co Ja chcę, ale to, co Ty [niech się stanie]!” (Mk 14,36). W tym wezwaniu są trzy fragmenty objawiające. Na początku mamy podwojenie terminu, którym Jezus zwraca się do Ojca: „Abba, Ojcze” (Mk 14, 36a). Dobrze wiemy, że aramejskie słowo „Abba” było używane przez dzieci, kiedy zwracały się do ojca. Wyraża więc ono relację Jezusa do Boga Ojca naznaczoną czułością, miłością, zaufaniem, zawierzeniem siebie. W partii centralnej wezwania znajduje się drugi element: świadomość wszechmocy Ojca: „dla Ciebie wszystko jest możliwe”- wprowadzająca prośbę, w której po raz kolejny ukazuje się dramat ludzkiej woli Jezusa w obliczu śmierci i zła: „zabierz ten kielich ode Mnie!”. Jest też jednak trzeci wyraz modlitwy Jezusa i jest on tym decydującym, w którym ludzka wola jest w pełni zgodna z wolą Bożą. Jezus bowiem kończy mówiąc zdecydowanie: „Lecz nie to, co Ja chcę, ale to, co Ty [niech się stanie]!”(Mk 14,36c). W jedności Osoby Bożej Syna ludzka wola znajduje swoją pełną realizację w całkowitym powierzeniu „Ja” „Ty” Ojca nazywanego Abba. Św. Maksym Wyznawca stwierdza, że od chwili stworzenia mężczyzny i kobiety ludzka wola ukierunkowana jest na wolę Bożą i właśnie w „tak” wobec Boga ludzka wola jest w pełni wolna i znajduje swą pełną realizację. Niestety z powodu grzechu to „tak” względem Boga przekształciło się w przeciwieństwo: Adam i Ewa myśleli, że „nie” wobec Boga będzie szczytem wolności, bycia w pełni sobą. Jezus na Górze Oliwnej doprowadza ludzką wolę do pełnego „tak” wobec Boga. W Nim wola naturalna jest w pełni włączona w orientację jakiej nadaje jej Boża Osoba. Jezus przeżywa swoją egzystencję zgodnie z centrum swojej Osoby: Jego bycia Synem Bożym. Jego ludzka wola jest pociągnięta w obrębie „Ja” Syna, który całkowicie powierza się Ojcu. W ten sposób Jezus mówi nam, że tylko dostosowując swoją wolę do woli Bożej człowiek dociera do swojej prawdziwej wielkości, staje się „boski”. Jedynie wychodząc z siebie, jedynie w „tak” wobec Boga wypełnia się pragnienie Adama i nas wszystkich, by być w pełni wolnymi. Tego właśnie dokonuje Jezus w Getsemani: przenosząc wolę ludzką w wolę Bożą rodzi się prawdziwy człowiek, a my jesteśmy odkupieni. </p>
<p>Kompendium Katechizmu Kościoła Katolickiego naucza syntetycznie: „Modlitwa Jezusa podczas agonii w Ogrodzie Oliwnym i Jego ostatnie słowa na krzyżu pozwalają dostrzec niezmierzoną głębię Jego synowskiej modlitwy: Jezus wypełnia zamysł miłości Ojca; w to wołanie Słowa Wcielonego zostały włączone wszystkie lęki ludzkości wszystkich czasów, wszystkie prośby i akty wstawiennictwa w historii zbawienia. Jezus przedstawia je Ojcu, który je przyjmuje, ponad wszelkie oczekiwania wysłuchuje, wskrzeszając swojego Syna” (n. 543). Naprawdę „W wewnętrzną tajemnicę Jezusa nigdzie nie mamy tak głębokiego wglądu, jak w modlitwie na Górze Oliwnej” (Jezus z Nazaretu, II, 171). </p>
<p>Drodzy bracia i siostry, codziennie w Modlitwie Pańskiej prosimy Pana: „Bądź wola Twoja, jako w niebie tak i na ziemi” (Mt 6, 10). To znaczy uznajemy, że istnieje wola Boga wobec nas i dla nas, wola Boga w odniesieniu do naszego życia, która każdego dnia powinna stawiać się coraz bardziej punktem odniesienia dla naszej woli i naszego istnienia. Uznajemy też, że w „niebie” pełni się wolę Bożą a „ziemia” staje się „niebem”, miejscem gdzie obecna jest miłość, dobro, prawda, Boże piękno jednie wówczas, jeśli jest na niej pełniona wola Boża. W modlitwie Jezusa do Ojca w tę straszliwą i zadziwiającą noc Getsemani „ziemia” stała się „niebem”; „ziemia” Jego ludzkiej woli, wstrząsana lękiem i niepokojem została objęta Jego wolą Bożą, tak że wola Boża wypełniła się na ziemi. Jest to też ważne w naszej modlitwie: powinniśmy się nauczyć, by bardziej powierzać siebie Bożej Opatrzności, prosić Boga o siłę wyjścia z nas samych, by ponowić Jemu nasze „tak”, aby powiedzieć Jemu na nowo „bądź wola Twoja”, aby dostosować naszą wolę do Jego woli. Jest to modlitwa, którą powinniśmy zanosić każdego dnia, ponieważ nie zawsze łatwo jest zdać się na wolę Bożą, powtarzać „tak” Jezusa, „tak” Maryi. Opowiadania ewangeliczne o Getsemani boleśnie ukazują, że trzech uczniów wybranych przez Jezusa, aby byli z Nim blisko, nie potrafili z Nim czuwać, dzielić Jego modlitwy, Jego posłuszeństwa Ojcu i byli zmożeni snem. Drodzy przyjaciele, prośmy Pana, byśmy byli zdolni czuwać wraz z Nim na modlitwie, wypełniać wolę Bożą każdego dnia, nawet jeśli mówi ona o krzyżu, by żyć coraz bardziej w zażyłości z Panem, aby wnieść na tę „ziemię” nieco Bożego „nieba”.</p>
<p>Dziękuję.</p>
<p>tłum. st (KAI)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://torun.vassula.pl/2012/audiencja-ogolna-1-lutego-2012/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

